Strona główna Historycznie Sowiogórski Olbrzym
17.05.2012
Losowa fotka
dsc08216.jpg
Sowiogórski Olbrzym PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
niedziela, 30 sierpnia 2009 21:16

Sześć podziemnych kompleksów w Górach Sowich powstało w ramach projektu "Riese" ("Olbrzym"), jednego z największych, choć niedokończonych przedsięwzięć budowlanych III Rzeszy.

Na południowy wschód od Wałbrzycha wokół miejscowości Walim, Sokolec, Głuszyca, Jedlinka i Kolce, na stokach gór Włodarz i Soboń, w okolicznych lasach znajdziemy niedokończone, niespotykane nigdzie indziej betonowe obiekty i składy skamieniałych worków z cementem, które zdążyły porosnąć mchem i krzakami. Wnętrza gór kryją częściowo zasypane sztolnie, kilometry korytarzy i hale wydrążone w gnejsie (jedna z trzech najtwardszych skał w Europie) i w miękkim piaskowcu.

 

Nie wiadomo, jakie miało być przeznaczenie podziemnych budowli wzniesionych podczas drugiej wojny w Górach Sowich (leżących wtedy w granicach III Rzeszy) na zlecenie Niemców.

Choć - szczególnie dla celów propagandowych - hitlerowcy skrupulatnie fotografowali i filmowali to, co działo się na frontach i w obozach koncentracyjnych, nie zachowała się prawie żadna dokumentacja związana z przedsięwzięciem znanym pod kryptonimem "Riese" ("Olbrzym"), którego budowniczymi byli więźniowie z okupowanych krajów, w większości - Żydzi.

Jedna z hipotez mówi o podziemnych fabrykach zbrojeniowych, inna - o ukrytych laboratoriach, kolejna - o sztabach dowodzenia, a nawet kwaterze głównej Hitlera. Niezależnie od wersji przedstawianych przez badaczy "Riese" i przewodników, podziemia Gór Sowich są dziś jedną z największych atrakcji turystycznych Dolnego Śląska.

Schronienie w środku gór

Góry Sowie to część środkowych Sudetów. Nie są wysokie (najwyższy szczyt Wielka Sowa ma niecałe 1015 m n. p m.) i świetnie nadają się do wędrówek. Do wybuchu II wojny światowej przyjeżdżały tu tłumy Niemców. W górach istniało kilka schronisk, były też gościnne pensjonaty. W 1906 roku na Wielkiej Sowie wybudowano wieżę widokową imienia kanclerza Otto von Bismarcka.

W 1943 roku, gdy mieszkańcy niemieckich miast musieli radzić sobie z nalotami aliantów, władze Rzeszy podjęły decyzję o przeniesieniu części kluczowych dla przemysłu zbrojeniowego zakładów w bezpieczne miejsce. Wybór padł m. in. na okolice miasta Waldenburg (dzisiejszy Wałbrzych) i rejon Eulengebirge, czyli Gór Sowich. Powołano też Spółkę Akcyjną - Śląska Wspólnota Przemysłowa, która zrzeszała firmy odpowiedzialne za jedno z największych przedsięwzięć budowlanych w dziejach Rzeszy - budowę podziemnych kompleksów "Riese".

Prace rozpoczęły się wiosną 1943 roku, ale nieoficjalnie wiadomo, że już na przełomie 1938 i 1939 roku część terenu była ogrodzona, a mieszkańcy miejscowości w okolicach Walimia słyszeli odgłosy wysadzania skał. System zabezpieczeń powstawał zarówno pod ziemią, jak i na powierzchni. Dostępu do podziemnych tuneli i hal miały bronić wartownie. Była tam instalacja elektryczna i łączność telefoniczna.

Dziś wiadomo o sześciu podziemnych kompleksach - Włodarz, Osówka, Walim - Rzeczka, Soboń, Jugowice - Jawornik i Sokolec - Gontowa. Od 1940 roku trwały również prace przy budowie tuneli pod zamkiem Książ w Wałbrzychu, które zostały prawie w 100 procentach obetonowane. Zdaniem wielu badaczy, podziemia Książa były integralną częścią projektu "Riese".

Kompleksy łączyła linia kolejki wąskotorowej, której nasypy do dziś są w niektórych miejscach czytelne w terenie. Długość wszystkich linii wynosiła kilkaset kilometrów. W podziemiach zamontowano system rur, którymi do wnętrza korytarzy tłoczono za pomocą kompresorów powietrze. Potrzebną do budowy zaprawę dostarczano z betoniarek specjalnymi rurociągami.

Wznoszono również budynki fabryczne, budynki użyteczności publicznej i obiekty zaplecza technicznego "Riese". Przeznaczenie części z nich pozostaje nieznana, choć po wojnie okoliczna ludność nadała im swoje nazwy. Przykładem jest "Kasyno" i "Siłownia" - dwa niewykończone budynki położone w lesie nad wejściami do sztolni w Osówce.

Bochenek chleba na 10 osób

Początkowo, w ramach Śląskiej Wspólnoty Przemysłowej pracowało tu ok. 7 tys. przymusowych robotników, także mieszkańców pobliskich miejscowości i Niemców z firm skupionych w ramach Wspólnoty. Gdy prace nabrały tempa, do budowy "Riese" zatrudniono tysiące osób, przede wszystkim narodowości żydowskiej. Wokół "Riese" utworzono ponad 20 podobozów - filii obozu Gross-Rosen (Rogoźnica). Największym z nich był AL Wolfsberg (Włodarz). Dokładna - łączna liczba więzionych w obozach, ze względu na brak dokumentacji nie jest znana, do dziś zachowało się też niewiele śladów po budynkach obozowych. Pozostałości jednego z obozów znajdziemy przy drodze z miejscowości Jugowice do Walimia.

Wiadomo, że z samego Gross - Rosen trafiło w Góry Sowie 13,5 tys. ludzi. Jedynym śladem po ich istnieniu (zawierającym imiona i nazwiska więźniów) jest dokumentacja właśnie dotycząca osób z obozu w Rogoźnicy.

Więźniowie mieszkali w koszmarnych warunkach, część zakwaterowano nie w barakach, ale w ziemiankach. Głodowe racje żywnościowe (bochenek chleba dzielono nawet na 10 osób) i ciężka praca powodowały, że średnia waga, nawet dorosłych mężczyzn, wynosiła niecałe...40 kilogramów. Więźniowie byli w stanie przetrwać przeważnie 2-3 miesiące, ale ich miejsce szybko zajmowali nowi. Dopływ siły roboczej z okupowanych krajów był praktycznie nieograniczony. Ci, którzy mieli szczęście, trafiali do szpitali - jeden z nich mieścił się w miejscowości Kolce.

Praca przy drążeniu korytarzy podzielona była na etapy. Wyznaczone grupy więźniów zajmowały się zakładaniem ładunków wybuchowych, za pomocą których rozsadzano skały, inni ładowali urobek na wózki i wywozili na zewnątrz. Tam transportowano go do kruszarki. Rozdrobniony kamień używany był na miejscu do prac budowlanych. To, czego nie zużyto, wywożono w głąb Niemiec - ponieważ prace przy budowie "Olbrzyma" były tajne, dbano o to, żeby nie składować urobku w jednym miejscu. Ze wszystkich podziemi więźniowie wywieźli wózkami ok. 9 tys. m sześc. skał.

Wśród - choć to również jedynie szacunki- 30 tys. obozowych "numerów" (w tym 28,5 tys. robotników zatrudnionych przy budowie "Olbrzyma") byli Rosjanie, Włosi (więźniowie polityczni -przeciwnicy Mussoliniego), Polacy i przedstawiciele innych nacji z wrogich Hitlerowi krajów. 13 tys. z nich straciło życie.

Gdzie jest reszta "Riese"?

Gdy roboty budowlane przeciągały się, a w obozach nasilały się epidemie tyfusu, w 1944 roku nadzór nad projektem "Riese" przejęła organizacja Todt, odpowiedzialna za budowę obiektów na potrzeby III Rzeszy na całym świecie. Miała swą siedzibę w pałacu Jedlinka w Jedlinie - Zdroju. Wcześniej zajmowała go Śląska Wspólnota Przemysłowa.

We wrześniu 1944 minister uzbrojenia rzeszy, architekt i szef Organizacji Todt - Albert Speer przygotował raport, w którym mowa o wydatkach związanych z realizacją projektu "Riese" oraz stanie zaawansowania wykonanych do tego roku prac.

Koszt budowy określił na 150 mln marek, twierdził też, że wymagała więcej betonu, niż w 1944 roku zużyto na wybudowanie schronów przeciwlotniczych dla ludności cywilnej. Z danych zawartych w raporcie wynika, że to, co dziś znamy w Górach Sowich to zaledwie jedna czwarta obiektów, o których pisał nazistowski minister. Potwierdziły to także relacje więźniów pracujących przy budowie. Ci, którzy drążyli sztolnie kompleksu Osówka, twierdzili zgodnie, że było aż pięć poziomów podziemi. Do dziś udało się zbadać zaledwie dwa. Podobnie było z Włodarzem - w relacjach mowa o czterech wejściach i pięciu poziomach, a także trzech pionowych szybach. Tylko jeden z nich łączył wszystkie poziomy. Według dzisiejszego stanu badań, brakuje dwóch szybów, w tym tego najciekawszego-łączącego pięć poziomów.

Trzeba też pamiętać, że Speer podawał stan robót na rok 1944, a prace przy kompleksach trwały praktycznie do samego końca wojny.

Istnieją również pewne niejasności dotyczące interpretacji danych raportu. Nie wiadomo, czy minister podał rzeczywistą ilość materiałów zużytych do budowy. Zdaniem niektórych badaczy, chodziło o materiały tylko przywiezione w Góry Sowie. Nie jest też jasne, ile z kwoty 150 mln marek, która była na tamte czasy niebagatelna, rzeczywiście wpłynęło do kierownictwa budowy "Riese". Być może część pieniędzy została po prostu rozkradziona.

Ciężarówki ze złotem

Ewakuacja obozów "Riese" rozpoczęła się w marcu 1945 roku. 9 i 10 maja do okolicznych miejscowości wkroczyły wojska radzieckie.

Przed ewakuacją częściowo wysadzono niektóre obiekty. Pozostawiono w nich sprzęty i materiały, które po wojnie masowo szabrowała miejscowa ludność. Być może Niemcy liczyli, że uda im się odzyskać te tereny, tym bardziej, że już w 1943 roku planowano, że nawet w przypadku przegranej, władze poczynią starania, aby pozostawić akurat tą część Dolnego Śląska dla Rzeszy.

Według niektórych relacji, pod koniec wojny w Górach Sowich organizowano nocne transporty ciężarówek.

Miały się w nich znajdować kosztowności, złoto i dzieła sztuki zrabowane przez Niemców w okupowanej Europie, ale nie ma dowodów na to, by jakiekolwiek skarby zostały ukryte na terenie "Riese".

Świadkowie twierdzą też, że więźniowie, którzy pracowali przy maskowaniu obiektów, zostali pogrzebani żywcem w sztolniach i korytarzach. Podczas prac i badań w podziemiach, nigdy jednak nie odnaleziono ludzkich szczątków, a na zewnątrz nie natrafiono na zbiorowe mogiły.

Kwatera główna dla turystów

Zbadane do tej pory podziemia Gór Sowich i zamku Książ mają łącznie 9 km 800 metrów długości. Wszystkie znane obiekty pozostawiono w początkowej fazie prac górniczych i budowlanych, niewielka część została wzmocniona betonem.

Na początku lat 60. prace zabezpieczające przy kompleksach "Riese" prowadziło wojsko i milicja. Na początku lat 70. obiektami zainteresowała się prasa, zaczęły też powstawać materiały filmowe na temat kompleksów. W latach 90. rozpoczęto pierwsze starania o utworzenie w podziemiach tras turystycznych.

Do zwiedzania udostępniono trzy kompleksy: Włodarz, Osówka i Rzeczka. Pozostałe - Jugowice-Jawornik, Gontowa-Sokolec i Soboń nie są przystosowane do ruchu turystycznego, choć część podziemi, osoby wyposażone w odpowiedni sprzęt mogą obejrzeć na własną rękę. Tam, gdzie istnieją trasy turystyczne, odtworzono wagoniki, część torów i narzędzia używane podczas prac górniczych.

 

Miały się w nich znajdować kosztowności, złoto i dzieła sztuki zrabowane przez Niemców w okupowanej Europie, ale nie ma dowodów na to, by jakiekolwiek skarby zostały ukryte na terenie "Riese".

Świadkowie twierdzą też, że więźniowie, którzy pracowali przy maskowaniu obiektów, zostali pogrzebani żywcem w sztolniach i korytarzach. Podczas prac i badań w podziemiach, nigdy jednak nie odnaleziono ludzkich szczątków, a na zewnątrz nie natrafiono na zbiorowe mogiły.

Kwatera główna dla turystów

Zbadane do tej pory podziemia Gór Sowich i zamku Książ mają łącznie 9 km 800 metrów długości. Wszystkie znane obiekty pozostawiono w początkowej fazie prac górniczych i budowlanych, niewielka część została wzmocniona betonem.

Na początku lat 60. prace zabezpieczające przy kompleksach "Riese" prowadziło wojsko i milicja. Na początku lat 70. obiektami zainteresowała się prasa, zaczęły też powstawać materiały filmowe na temat kompleksów. W latach 90. rozpoczęto pierwsze starania o utworzenie w podziemiach tras turystycznych.

Do zwiedzania udostępniono trzy kompleksy: Włodarz, Osówka i Rzeczka. Pozostałe - Jugowice-Jawornik, Gontowa-Sokolec i Soboń nie są przystosowane do ruchu turystycznego, choć część podziemi, osoby wyposażone w odpowiedni sprzęt mogą obejrzeć na własną rękę. Tam, gdzie istnieją trasy turystyczne, odtworzono wagoniki, część torów i narzędzia używane podczas prac górniczych.

Włodarz (Wolfsberg) to największy z kompleksów. W jego nieudostępnionej do zwiedzania części znajduje się rezerwat nietoperzy. Z relacji świadka wiemy, że tygodniami, przez całą dobę do obiektu tłoczono beton, ale w żaden sposób nie odzwierciedla tego jego stan. Do Wolfsbergu prowadzą cztery sztolnie, sztolnia nr 1 kończy się w komorą o długości 50 m, szerokości 8, a wysokości 10 m. Mało prawdopodobne teorie głoszą, że miał w niej powstać... podziemny dworzec kolejowy. Równie mało prawdopodobne jest, by we Włodarzu planowano utworzenie kwatery głównej Adolfa Hitlera, jak głoszą tablice informacyjne dla turystów (choć przy określeniu "kwatera główna" umieszczono znak zapytania).

Zdaniem przewodników, jest to po prostu chwyt marketingowy, bo kwaterą Hitlera miał stać się najprawdopodobniej zamek Książ, a kompleks Włodarz miał zostać wykorzystany jako podziemne laboratoria chemiczne lub biologiczne.

Jedna z hipotez mówi nawet o planach montowania w tym obiekcie rakiet V1 i V2, choć rakiety nie pomieściłyby się w pozycji pionowej nawet w największej hali. Znajduje się w niej natomiast zawał. Na przełomie 1993 i 1994 roku Wałbrzyska Grupa Eksploracyjna"Kret" prowadziła prace, które miały wyjaśnić, co się za nim znajduje.

Okazało się, że jest tam tunel, skierowany w stronę kompleksu Osówka (odległość do Osówki w linii prostej wynosi 3 km). Być może były plany, by połączyć wszystkie trzy obiekty (z Włodarza, przez Soboń do Osówki) tunelem bezpieczeństwa. Jest to całkiem możliwe, bo w Osówce odkryto podobny tunel skierowany w przeciwną stronę - w kierunku Włodarza, a także zgodne z hipotezą o istnieniu "centralnego" kompleksu, łączącego Włodarz z Soboniem i Osówką, zlokalizowanego wewnątrz góry o nazwie Moszna.

Część sztolni nr 1 i hala są zalane wodą, a fragment trasy turystycznej pokonuje się łodziami.

Podziemia Osówki to drugi, co do wielkości znany element projektu "Riese". W porównaniu z innymi, prace nad obiektami położonymi na powierzchni były tu najbardziej zaawansowane (choćby wspomniane wcześniej "Kasyno" i "Siłownia"). Pod ziemią znajdują się trzy sztolnie, najdłuższa ma prawie pół kilometra i dwie identyczne hale. Podobnie jak we Włodarzu, część trasy turystycznej znajduje się pod wodą, którą pokonuje się łódkami i pieszo - po ułożonych deskach.

W pobliżu trzech sztolni kompleksu Rzeczka w Walimiu znajdziemy kolejny element naziemnej infrastruktury "Riese" - pozostałości budynku, w którym mieściła się centrala telefoniczna, większa niż ówczesna centrala telefoniczna dla Wrocławia. Hala, która łączy sztolnię I i III ma aż 80 m długości, tak samo jak w Wolfsbergu - 8 m szerokości i 10 m wysokości.

Pod Wielką Sową nic nie znaleziono...

Do kompleksów Jugowice - Jawornik (z siedmiu sztolni zbadano niecałe 500 m korytarzy) i Soboń (700 - metrowe tunele) lepiej nie wybierać się bez kasków, dobrych latarek i? wodoodpornych, wysokich butów (dobrze sprawdza się op1), ponieważ w większej części podziemi stoi woda. Wejścia do sztolni są dość ciasne, w Jugowicach trzeba też uważać na zbutwiałe deski, w miejscach, gdzie korytarze stemplowano.

Trzeci z kompleksów pozostawionych od wojny w niemal niezmienionym stanie to Sokolec - Gontowa. Obiekt znajduje się w rękach prywatnych, a wejścia do dwóch - dostępnych do niedawna sztolni - zostały zabezpieczone kratą. Najprawdopodobniej właściciel terenu obawiał się wypadków. Łączna długość podziemi wynosi 800 m.

Część badaczy twierdzi, że istnieją jeszcze co najmniej dwa kompleksy. Jeden miałby się znajdować pod górą Moszna, dokładnie pomiędzy Włodarzem, Osówką i Rzeczką i stanowić połączenie wszystkich trzech obiektów. W lesie, na powierzchni widoczne są ślady prac górniczych. Dotychczas znaleziono m. in. kamienie, w których widać miejsca po zakładanych ładunkach wybuchowych i dwa miejsca, które przypominały zawalone wejścia, co może wskazywać na to, że zostały one wysadzone. Do przypuszczalnego wejścia nr 1 prowadzi droga, która jest widoczna do dziś, być może poprowadzono tędy szyny kolejki wąskotorowej.

Drugą, nieznaną do tej pory część projektu "Riese" lokalizuje się w okolicy Wielkiej Sowy i XIV-wiecznej kopalni srebra Silberloch, ale jak do tej pory nie znaleziono żadnych dowodów na jej istnienie.

Tajemnica rzeczywistego przeznaczenia "Riese" na pewno jeszcze przez lata pozostanie niewyjaśniona. Wciąż prowadzone są nowe prace, których wyniki pomagają w rozwiązaniu zagadki podziemnych budowli. Jednym z ostatnich odkryć jest dziwne pomieszczenie nad wartownią w sztolni nr I kompleksu Rzeczka w Walimiu, które odnaleźli członkowie Sowiogórskiej Grupy Poszukiwawczej.

Joanna Dolna – Interia.pl

 

 
Copyright © by Maro 2000 - 2012
Reklama

http://gimulan.zkwadrat.pl

gimnazjumulan@gmail.com

tel: 83 351 84 54

spozowski@gmail.com

GG: 7033169

Informatyka
Ważne dokumenty

Rok szkolny 2011/2012

Kalendarz roku szkolnego

Wykaz podręczników

Kalendarz imprez

Punktowy system oceniania zachowania (nowy)

Statystyki
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj309
mod_vvisit_counterWczoraj378
mod_vvisit_counterTen tydzień2296
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień3850
mod_vvisit_counterTen miesiąc7892
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc15610
mod_vvisit_counterWszystkich294524

Aktualnie: gości 1, 
botów 4 połączonych
Twój IP: 38.107.179.238
Data: Maj 17, 2012
Bezpieczeństwo w sieci

Powiat radzyński

Radzyń Podlaski

Powiat radzyński

Ulan-Majorat